Spring naar de hoofdcontent
language

GESCHREVEN DOOR

Portrait of Maciej Miłkowski

Maciej Miłkowski (PL)

VERTAALD DOOR

Portrait of Charlotte Pothuizen

Charlotte Pothuizen (NL)

Portrait of Tul’si (Tuesday) Bhambry

Tul’si (Tuesday) Bhambry (GB)

maciej - blog 4

16 November 2015

- Idziesz na afterparty? – spytał mnie ktoś.

Jeśli chodzi o to party z udziałem DJ Kogośtam, to nie, nie idę, ale w jakimś głębszym sensie w sumie można powiedzieć, że idę. Nie wybrałem się na festiwalową potańcówkę, ale to moje siedzenie nad laptopem we względnym zaciszu hotelowego pokoju, to przecież nic innego jak z dawna wyczekiwany after. „Nie mogę, muszę iść napisać felieton” – te słowa stały się w ostatnich dniach moim refrenem i tego, że powtórzyłem go dziś po raz ostatni też mi jakoś żal – może nawet bardziej niż tego, że festiwal właśnie dobiega końca (pod czujnym okiem DJ Kogośtam), i że jutro z samego rana muszę wyjechać z Hagi.

Pod koniec drugiego dnia festiwalowego (i trzeciego dnia pobytu w Holandii) moje poznawcze moce przerobowe są już na wyczerpaniu. Nie jestem już w stanie zapamiętać kolejnego imienia, kolejnej twarzy, kolejnego pisarza, kolejnego muzyka, miejsca, ulicy, obrazu, budynku.

- Widziałem cię wczoraj na koncercie... (tu następuje jakieś dziwne słowo – nie wiem, nazwisko, nazwa zespołu) – mówi ktoś. – Świetnie było, nie?

- Fantastycznie – odpowiadam, chociaż jestem niemal pewien, że na tym akurat koncercie wczoraj mnie nie było, ale ostatecznie, może i byłem, któż to może wiedzieć?

Najciekawsze jest to, że chociaż niczego już nie rejestruję i niczego nie jestem w stanie zapamiętać, to nadal zupełnie nieźle mi się o tym pisze. Wychodzi na to, że przed ekranem laptopa – mimo felietonowej rzeźni ostatnich dni – nie tylko się nie męczę, ale wręcz odpoczywam. Regeneruję się, stawiam do pionu. Jestem znów u siebie. Pisarze powinni się jednak zajmować wyłącznie pisaniem – taki jest z tego morał.

Jedną z największych zalet tego fantastycznego festiwalu jest zresztą to, że ściągnięto nas tu – nas, młodych pisarzy – między innymi po to, abyśmy tu pisali. To jest jednak rzadkość. Zwykle na festiwale literackie ściąga się pisarzy, aby czarowali publikę, aby byli mili, aby ładnie wyglądali (albo nieładnie – są dwie szkoły), aby byli zabawni (to zawsze!), aby się pokazali, dali sobie zrobić zdjęcie, wzięli udział w panelu. Od pisarzy wymaga się głównie popisów cyrkowych, w których nie zawsze są mistrzami. W Hadze wymagano również (a może przede wszystkim) pisania i to był znakomity pomysł. Po pierwsze dlatego, że pisarze mogli jednak robić to, co podobno umieją. Po drugie dlatego, że publiczność to właśnie powinno najbardziej interesować. Co z tego że ładny, że w zgrabnej marynarce (albo T-shircie z rowerem: są dwie szkoły), że zabawny. A napisać trzy akapity umie? To się jednak liczy – i to sobie można było na Crossing Border w trzech językach sprawdzić.

Ogólna tendencja światowa jest bowiem wręcz przeciwna – pisarze coraz więcej czasu spędzają na wszystkim innym prócz pisania. Trzeba się pilnować – myślę sobie. Nie można zostać pisarzem konferencyjnym, epikiem festiwalowym, reprezentantem Polski w dziedzinie literatury. Przede wszystkim zaś nie można „żyć z pióra” – bo w praktyce zawsze oznacza to życie ze spraw wokół pióra. Lepiej już żyć ze szlifowania soczewek – że pozwolę sobie na taki lokalny, erudycyjny akcent.

Ale od czasu do czasu można gdzieś jednak pojechać. Może i warto przeżyć coś takiego, jak dziś wieczorem. Owszem: przewidywalne odpowiedzi na przewidywalne pytania. Owszem: surrealizm tej sytuacji, że czytasz coś po polsku, a publiczność śledzi angielskie napisy i momentami się desynchronizuje. Ale z drugiej strony jednak, to niesamowite wrażenie, to oszałamiające uczucie, że twoje rojenia, twoje wymysły (niektóre jeszcze z osiedlowego trzepaka w Łodzi), zawiodły cię aż tutaj, zrobiły z ciebie pisarza, wbiły cię w tę marynarkę, że to się jednak wszystko jakoś udało, że ciało stało się słowem, że ten idiota Łysy nie ugrzązł na kartach twojego opowiadania, ale z niego wyfrunął i ufundował ci bilet do Holandii, byś mógł go tutaj w trzech językach opiewać.

Background

Follow us on

Facebook
YouTube
Spotify
Instagram
TikTok
Newsletter

Partners

Logo denhaag
NLF
Fonds21
De Groene Amsterdammer
gau
mercure
dioraphte
HNT
hvg
cjp
nip
studio twin
academy of art
white rabbit
pluim
meulenhof
orion
meridiaan
bezige bij
De geus
querido
promtheus
koppernik
mauritshuis
vaillant
ooievaarspas
Faber
Uitgeverij oevers
cossee
Arbeidspers
HomeAgendaOver

Crossing Border 2026