Spring naar de hoofdcontent
language

GESCHREVEN DOOR

Portrait of Maciej Miłkowski

Maciej Miłkowski (PL)

VERTAALD DOOR

Portrait of Tul’si (Tuesday) Bhambry

Tul’si (Tuesday) Bhambry (GB)

Portrait of Charlotte Pothuizen

Charlotte Pothuizen (NL)

maciej - blog 2

13 November 2015

Od rana mówię głównie po angielsku. Niby nie po raz pierwszy w życiu, więc w zasadzie nie jest to wielka sensacja. Główną sensacją nie jest tu zresztą nowość, ale właśnie powtarzalność. Zaczyna się gdzieś za bramkami kontrolnymi na krakowskim lotnisku. Zdejmujesz pasek i buty (na wypadek gdybyś przewoził w nich siekierę), wszyscy są niemili, opryskliwi i w dużej części umundurowani – i wtedy jeszcze czujesz się swojsko. Ale już dwa kroki dalej znajdujesz się w strefie „duty free”. Tu już nie masz żadnych „duties”, żadnych obowiązków. Rozpoczyna się kilkudniowa przygoda, której głównym motywem jest właśnie mówienie do wszystkich po angielsku. Na początek po angielsku poprosić o sok na pokładzie samolotu. I zawsze to same zaskoczenie – że oni to jednak rozumieją, że ten angielski gdzieś tam jednak poza kartami podręczników gramatyki realnie egzystuje.

Kiedy zaczynam mówić po angielsku, natychmiast doświadczam głębokiej przemiany osobowościowej: staję się zabawny, co po polsku mi się raczej nie zdarza. No mam po prostu mniej więcej opanowany ten trick, który się nazywa angielski humor. To są w zasadzie dwie techniki. Pierwsza: mówić śmiertelnie poważnym tonem rzeczy zupełnie absurdalne. Druga: mówić absurdalnym tonem rzeczy śmiertelnie poważne. Na kolacjach to działa znakomicie.

Ograniczenie do oklepanych frazesów, stosowanie gładkich (angielskich) formułek, rzucanie łatwych żartów jest też niestety najprostszą drogą do klęski, jeśli człowiek usiłuje powiedzieć jednak coś głębszego, prawdziwego i niebanalnego. O sobie na przykład. Albo o swoim pisaniu.

I tę właśnie dzisiejszą klęskę usiłuję teraz nadrobić w moim felietonie, który zresztą ułożył mi się w głowie niemal w całości, kiedy stałem w tutejszym muzeum przed obrazami Vermeera. Bo ja mam niestety tak (i tylko gdy mówię po angielsku na chwilę mi się to wyłącza), że nieustannie myślę o samym sobie i nieustannie o samym sobie mówię, nawet jeśli czasem to nieco pokrywam jakimś innym tematem fasadowym. Stojąc więc przed Vermeerem, myślałem głównie o sobie – niby szukałem jakiegoś klucza do jego dzieł, ale przecież w gruncie rzeczy głównie do swoich. Nie zastanawiałem się wcale, co takiego dobrego i oryginalnego jest w niesamowitych (i powszechnie przecież cenionych) obrazach Vermeera. Zastanawiałem się, dlaczego mnie się tak one podobają, dlaczego w zasadzie nie interesują mnie wcale pozostałe miejscowe arcydzieła, co jest w tych obrazach takiego, że do mnie osobiście to przemawia, że mnie to przekonuje, że ja się z tym zgadzam. Jaka jest właściwie ta metoda Vermeera? I co w tej jego metodzie mi tak bardzo odpowiada?

Wydaje mi się, że rzecz w tym, iż Vermeer nie maluje samej mleczarki albo samej kobiety czytającej list (inni też je malowali, niektórzy pewnie zręczniej). Vermeer maluje również światło – ale to też nic nowego, inni też światło malowali, niektórzy pewnie zręczniej. No dobrze, ale Vermeer poza mleczarką i światłem maluje również okno, przez które wpada to światło. Okno – niemal na każdym najważniejszym obrazie Vermeera (choć akurat na dwóch obrazach Vermeera w haskim Mauritshuis okna nie ma). Bo w tych obrazach jest nie tylko jakaś sytuacja życiowa, ale również pewna sytuacja narracyjna. To są – do pewnego stopnia – obrazy o patrzeniu, o oświetlaniu, o malowaniu. To są obrazy, które nie ukrywają okna (a każdy malarz musi je mieć w swojej pracowni), ale je eksponują. I pomyślałem sobie, że dokładnie to samo usiłowałem zawsze zrobić w swoich opowiadaniach. Oprócz mleczarki pokazać również okno. Nie ukrywać szwów. Pokazać usta, z których wypływa opowieść; pokazać ucho, do którego opowieść wpada. Opisywać nie tyle sytuację życiową, co raczej sytuację narracyjną.

„W swoich opowiadaniach zawsze starałem się pokazać również i okno, przez które wpada narracja”. A choć znam wszystkie te słowa wzięte pojedynczo, to nie miałbym pojęcia, jak to w całości powiedzieć po angielsku.

Background

Follow us on

Facebook
YouTube
Spotify
Instagram
TikTok
Newsletter

Partners

Logo denhaag
NLF
Fonds21
De Groene Amsterdammer
gau
mercure
dioraphte
HNT
hvg
cjp
nip
studio twin
academy of art
white rabbit
pluim
meulenhof
orion
meridiaan
bezige bij
De geus
querido
promtheus
koppernik
mauritshuis
vaillant
ooievaarspas
Faber
Uitgeverij oevers
cossee
Arbeidspers
HomeAgendaOver

Crossing Border 2026