Spring naar de hoofdcontent

olga blog 1

24 September 2020

Na bulwarze w Scheveningen stoi chatka, cała z drewna, w której głosi się Słowo Boże. Można kupić tam biblie oraz streszczenia Biblii. Jeśli niebo jest pogodne, mężczyzna w różowej ocieplanej kamizelce otwiera drzwi dużym zardzewiałym kluczem o godzinie ósmej rano. Jeśli jest brzydko, zjawia się między dziesiątą a jedenastą. Zawsze, niezależnie od pory roku, ma na sobie swoją różową kamizelkę. Dzisiaj otworzył o wpół do jedenastej. W okienku świeci się słowo „OTWARTE”. Za Bożą chatką rozpościera się plaża, dalej morze. Nad wodą wisi burza, której niespieszno ruszyć nad ląd.

Na plaży trwa rozmontowywanie barów plażowych, składanie leżaków i wsadzanie ich do wielkich kontenerów. El Niño ma za sobą słaby sezon, De Golfslag także widział już lepsze czasy. Jasnowłosy chłopak z rozłożonym parasolem bezskutecznie usiłuje zgasić rozpalone ogrzewacze przed klubem Zanzibar.

Jakiś mężczyzna myje w deszczu płytki tarasu należącego do hotelu Kurhaus. Wylewa na nie wiadra wrzątku, by następnie ściągnąć ogrom wody z tarasu i schodów na promenadę. Jego woda znika w studzience tuż przed drewnianą Bożą chatką.

Obok Słowa Bożego stoi karuzela. Już ją zapakowano, znowu ruszy dopiero po przyjściu wiosny. Obok zapakowanej karuzeli znajduje się kram z rybami, gdzie można kupić smażonego dorsza w panierce oraz śledzia. Jos, właściciel kramu, sam wrzuca je do tłuszczu. Dwie kobiety, których przyjaźń trwa już od pół wieku, czekają obok mnie na swoje porcje dorsza. Założyły przezroczyste peleryny na płaszcze, a ściągnięte kaptury ciasno przylegają im do głów.

Jakiś mężczyzna zatrzymuje się przy kramie, ale nie zsiada z roweru.

– I co tam, Jos?

– Hej, Arie. No, tak sobie.

– Tak?

– W niedzielę nie robiłem zupełnie nic. W poniedziałek późno wstałem. – Gwałtowny kaszel targa Josem, który upuszcza w olej koszyk z dorszem. Taki kaszel przychodzi od morza, nie z lądu. – Ojojoj.

– A już wtorek.

– Tak, tak.

– I co jeszcze?

– No, spokój. Na szczęście lato się skończyło. O tej porze roku zwykle jest tak cicho, to dla mnie nie byle co.

Kawałek dalej słyszymy, jak mężczyzna w różowej kamizelce woła pod wiatr i deszcz, że istnieje także inna droga.

Kobiety wyglądają zatroskane spod daszku kramu rybnego. Patrzą w górę, na ciemne chmury i nieustający deszcz.

– Dziś już chyba nic z tego?

– Nie. Znowu nic.

Background

Follow us on

Facebook
YouTube
Spotify
Instagram
TikTok
Newsletter

Partners

Logo denhaag
NLF
Fonds21
De Groene Amsterdammer
gau
mercure
dioraphte
HNT
hvg
cjp
nip
studio twin
academy of art
white rabbit
pluim
meulenhof
orion
meridiaan
bezige bij
De geus
querido
promtheus
koppernik
mauritshuis
vaillant
ooievaarspas
Faber
Uitgeverij oevers
cossee
Arbeidspers
HomeAgendaOver

Crossing Border 2026